Zaucha
Uśmiech potrafi być najcięższą ze zbroi.
Dla całej szkoły Aria jest słońcem. Zawsze uśmiechnięta, pełna energii, gotowa pocieszyć każdego. Nikt nie wie, że co dzień zakłada maskę, pod którą kryje się przytłaczająca pustka i zmęczenie. Nawet przed samą sobą ukrywa, że powoli gaśnie - a jej jedyną odskocznią jest sekretne hobby, o którym boi się komukolwiek powiedzieć.
Leon to chłopak, przed którym wszyscy każą jej uciekać. Zamknięty w sobie, z łatką szkolnego wyrzutka i agresora. Nikt nie pyta, z czym mierzy się we własnym domu. On sam chowa się za obiektywem starego, analogowego aparatu, próbując zagłuszyć gniew, którego najbardziej boi się w sobie samym.
Mieliby się nigdy nie spotkać, gdyby Leon nie zrobił tego jednego zdjęcia. Na ułamek sekundy łapie w kadrze prawdziwą Arię - bezbronną, wyczerpaną, bez przyklejonego uśmiechu. Jako jedyny dostrzega to, co omijają jej najbliżsi. A kiedy ich drogi się przecinają, okazuje się, że przy chłopaku z najgorszą reputacją Aria pierwszy raz może przestać udawać.
To jednak nie jest bajka, w której jeden pocałunek w deszczu magicznie leczy wszystkie rany. Kiedy ciemność, z którą oboje się mierzą, zacznie przejmować kontrolę, będą musieli się nauczyć, że z najgłębszej nocy nikt nie wyciągnie ich za nich samych - że ratunek istnieje, ale trzeba po niego sięgnąć. Można za to trzymać kogoś za rękę, żeby nie utonął, póki sam nie złapie gruntu.
Analogowa klisza ma tylko trzydzieści sześć klatek. Czy to wystarczy, żeby w końcu zobaczyć siebie nawzajem - i ocalić to, co najważniejsze?